home bbs files messages ]

Forums before death by AOL, social media and spammers... "We can't have nice things"

   soc.culture.polish      Yeah but Polish food gives you the shits      128,236 messages   

[   << oldest   |   < older   |   list   |   newer >   |   newest >>   ]

   Message 126,777 of 128,236   
   Edward to All   
   =?UTF-8?Q?Leczenie_alkoholizmu_alkoholem   
   07 Feb 25 12:53:00   
   
   From: edward@gmail.com   
      
   Starta marchew na guzy w piersiach, nalewka ze spirytusem na alkoholizm   
   czy uzdrawianie na odległość - sprawdziliśmy, jakie porady można   
   wyczytać w czasopismach sprzedawanych przez Pocztę Polską. "Lektura tych   
   publikacji jest dla lekarza szokiem nie do opisania" - alarmuje doktor   
   Michał Bulsa, prezes OIL w Szczecinie.   
      
   spis treści   
   1.   
   Raka marchwią, a alkoholizm alkoholem   
   2.   
   Uzdrawianie na odległość, "ekspertyzy radiestezyjne"   
   3.   
   Sprzedają to, co się sprzedaje   
   4.   
   "Nie ma czegoś takiego jak medycyna alternatywna"   
      
   1. Raka marchwią, a alkoholizm alkoholem   
      
   Okręgowa Izba Lekarska w Szczecinie opublikowała w mediach   
   społecznościowych interwencję w sprawie pseudonaukowych i   
   pseudomedycznych czasopism sprzedawanych w placówkach Poczty Polskiej.   
      
   "Lektura tych publikacji jest dla lekarza szokiem nie do opisania.   
   Takiego nasilenia bzdur, półprawd, imaginacji, zwyczajnych   
   paramedycznych kłamstw nie widziałem chyba jeszcze nigdy w swoim życiu.   
   To nie są pisma medyczne, to są opowieści fantasy, które są traktowane   
   przez pacjentów jako treści, które należy wdrażać w życie.   
   Niewyobrażalne i niedopuszczalne, by Poczta Polska, czyli spółka Skarbu   
   Państwa promowała pseudonaukę" - czytamy w apelu doktora Michała Bulsy,   
   prezesa OIL w Szczecinie.   
      
   Sprawdziliśmy: tytuły promujące medycynę alternatywną, "ludową" i metody   
   leczenia sprzeczne z wiedzą naukową z łatwością można było znaleźć na   
   pocztach w Warszawie, Rzeszowie i Lublinie.   
      
   Wystarczyła pobieżna lektura, żeby natknąć się na porady, które w   
   każdym   
   rozsądnym pacjencie powinny wzbudzić niepokój.   
      
   Pierwszy przykład? Według jednego z periodyków uzależnienie od alkoholu   
   można wyleczyć... alkoholem. Wystarczy stworzyć "leczniczą" nalewkę na   
   bazie orzechów cedrowych i spirytusu.   
      
   Kolejnych nie trzeba długo szukać, bo obfituje nimi czasopismo autorstwa   
   Rima A. Choć przez wydawcę autor opisany został jako "wybitny zielarz",   
   w sieci próżno szukać jakichkolwiek informacji o "ekspercie". Nie   
   istnieją żadne inne publikacje jego autorstwa, żadne strony internetowe,   
   o pracach naukowych nie wspominając. Mimo to, kolejne strony czasopisma   
   zaskakują cudownymi historiami wyleczenia terminalnych stadiów   
   nowotworów za pomocą czosnku, tojadu, buraków czy marchwi.   
      
   Co ciekawe, autor kilkukrotnie sam podkreśla, że jego metody nie zostały   
   potwierdzone naukowo, nie ma dowodów na ich skuteczność bądź odmawia ich   
   szczegółowego opisania. Nie uważa tego jednak za dostateczny argument,   
   aby nie dzielić się ich domniemanymi rezultatami.   
      
   "Słyszała o mnie (okazało się, że dwa lata wcześniej z moją pomocą   
   wyleczyła się z raka jajników jej znajoma) i całkowicie mi zaufała,   
   chociaż nie obiecałem niczego konkretnego. Poleciłem, aby już dziś   
   zaczęła przykładać do piersi startą marchew, opracowałem kompleks   
   leczniczy na pierwszy miesiąc. Oczywiście, nie ma tu możliwości   
   szczegółowego opisu całego cyklu leczenia – skomplikowanego i nużącego.   
   Interesujące jest jednak to, że starta marchew stopniowo wyciągnęła cały   
   guz na zewnątrz (...). Na wiosnę rana całkowicie się zagoiła" - czytamy   
   w jednej z historii.   
      
   W innej autor zaznacza, że właściwie nie wie, dlaczego jego metoda   
   miałaby zadziałać. Efekt leczniczy przypisuje "instynktowi przetrwania".   
      
   "W żadnym podręczniku dotyczącym roślin leczniczych nie znajdziemy   
   informacji, które klasyfikują buraki czy wrotycz jako środki   
   przeciwnowotworowe. Przypadkowo, zarówno u jednego, jak i u drugiego   
   pacjenta, w jakiś nieoczekiwany sposób zadziałał instynkt przetrwania,   
   zakorzeniony w naturze od niepamiętnych czasów we wszystkich istotach   
   żywych".   
      
   2. Uzdrawianie na odległość, "ekspertyzy radiestezyjne"   
      
   Trzeba jednak przyznać, że historie Rima A., bądź innego, prawdziwego   
   autora tej publikacji, brzmią momentami tak fantastycznie, że być może   
   nie nabierze się na nie pierwszy lepszy czytelnik.   
      
   Co innego na usługi prawdziwych, reklamujących się w "czasopiśmie   
   medycznym", uzdrowicieli, których pełno w kolejnym tytule zakupionym na   
   poczcie. Jedną z nich jest pani Zdzisława W., określająca się jako   
   dyplomowana bioterapeutka, uzdrawiająca na odległość, a nawet ze zdjęcia.   
      
   Usługi uzdrawiania na odległość świadczą także Anna i Robert G.:   
   naturopaci, bioenergoterapeuci, "mistrzowie radiestezji", czyli   
   pseudonauki bazującej na rzekomej umiejętności odbierania niewidzialnych   
   bodźców, energii bądź wibracji za pomocą wahadełek, różdżek i nie   
   tylko.   
      
   Zainteresowanie wzbudza ogłoszenie uzdrowicieli Anny i Pawła P., którzy   
   deklarują, że są w stanie zdiagnozować i wyleczyć cały szereg chorób,   
   włącznie z tymi, na które nowoczesna medycyna nie opracowała jeszcze   
   powszechnie dostępnych leków. A to wszystko, oczywiście, nawet na   
   odległość.   
      
   Wśród chorób, w których "specjalizują się" powyżsi eksperci, wymieniono   
   m.in. choroby wirusowe, wirusy żółtaczki B i C, nerwicę, depresję,   
   choroby tarczycy, choroby nerek, łuszczycę, osteoporozę, choroby   
   Alzheimera i Parkinsona, bezpłodność i oczywiście nowotwory.   
      
   Ogłoszenia w prasie Ogłoszenia w prasie (materiały własne)   
      
   3. Sprzedają to, co się sprzedaje   
      
   Wachlarz produktów sprzedawanych na pocztach często jest obiektem   
   żartów. Od portfeli, torebek i zabawek, po książki, słodycze i napoje.   
   Pytania o to, dlaczego z placówek poczty robi się "bazarek", padały nie raz.   
      
   W opublikowanym w środę w Wirtualnej Polsce wywiadzie z prezesem Poczty   
   Polskiej Sebastianem Mikoszem w końcu padła oficjalna odpowiedź.   
      
   - Wiecie, panowie, to jest pytanie o granicę między śmiesznością a   
   rentownością. Z estetycznego punktu widzenia wolałbym tych pocztowych   
   bazarków nie mieć, tylko czym ja zastąpię kilkaset mln zł wpływów? -   
   powiedział prezes Mikosz w rozmowie z Patrykiem Słowikiem i Pawłem   
   Figurskim.   
      
   Dodał także, że przychody z dodatkowej sprzedaży na pocztach są znacznie   
   większe, niż początkowo przypuszczał. A dobór produktów? Sprzedaje się   
   to, co klienci chcą kupować.   
      
   Nie zgadza się z tym m.in. prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie   
   dr Michał Bulsa, który wystosował pismo do prezesa PP z apelem o   
   zwiększenie kontroli sprzedawanych produktów i wyeliminowanie z   
   asortymentu tych działających na szkodę klientów.   
      
   - Jeżeli państwo, poprzez chociażby instytucje takie jak Ministerstwo   
   Zdrowia czy Główny Inspektorat Sanitarny, promuje wiedzę opartą na   
      
   [continued in next message]   
      
   --- SoupGate-DOS v1.05   
    * Origin: you cannot sedate... all the things you hate (1:229/2)   

[   << oldest   |   < older   |   list   |   newer >   |   newest >>   ]


(c) 1994,  bbs@darkrealms.ca