Forums before death by AOL, social media and spammers... "We can't have nice things"
|    soc.culture.polish    |    Yeah but Polish food gives you the shits    |    128,236 messages    |
[   << oldest   |   < older   |   list   |   newer >   |   newest >>   ]
|    Message 126,926 of 128,236    |
|    Tfusk to All    |
|    =?UTF-8?B?VGFrIG3Ds2fFgmJ5IHd5Z2zEhWRhxI    |
|    13 Mar 25 11:51:55    |
   
   From: tfusk@gmail.com   
      
   errr..   
      
   Tak mógłby wyglądać koniec świata? "Maksymalnie 72 minuty" od   
   wystrzelenia rakiety   
      
   - W wielu miejscach ludzie nawet nie będą sobie zdawać sprawy, że świat   
   właśnie się kończy - mówi w rozmowie z WP Annie Jacobsen, finalistka   
   nagrody Pulitzera, autorka książki "Wojna nuklearna. Możliwy   
   scenariusz". Opisuje w niej tykanie śmiercionośnego zegara w pierwszych   
   chwilach, gdyby została wystrzelona międzykontynentalna rakieta   
   balistyczna przenosząca głowicę jądrową.   
      
   - Amerykanie posiadają 1770 głowic nuklearnych, Rosja ma 1710. Każda   
   rozsądna, racjonalna osoba zrozumie, z jakim szaleństwem mamy tu do   
   czynienia - mówi Annie Jacobsen.   
   - W USA również mieliśmy film "The Day After" ("Nazajutrz" - red.). Po   
   seansie Ronald Reagan napisał, że to, co zobaczył, wywołało u niego   
   depresję - dodaje autorka.   
   Jak podkreśla, "największym wrogiem nie jest to czy inne mocarstwo,   
   tylko broń nuklearna sama w sobie". Dlatego "powinniśmy działać na rzecz   
   jej ograniczenia".   
      
   Annie Jacobsen w ciągu kilku lat pracy nad bestsellerową pozycją z listy   
   "The New York Timesa" przeprowadziła kilkadziesiąt wywiadów z ekspertami   
   wojskowymi, a także cywilami, którzy pracowali przy tworzeniu broni   
   nuklearnej, zostali wtajemniczeni w plan reagowania oraz byli   
   odpowiedzialni za kluczowe decyzje na wypadek celowego bądź   
   przypadkowego użycia broni atomowej. Z tych rozmów wyłoniła się   
   przerażająca wizja nuklearnego konfliktu, który może rozpocząć się w   
   każdej chwili. Wystarczy, że choćby na moment zawiedzie wzajemne   
   odstraszanie.   
      
   Broń atomowa Putina na Białorusi. Ujawnił, gdzie ją rozmieszczą   
      
   Annie Jacobsen: Oczywiście.   
      
   We wspomnianej produkcji wojna nuklearna jest wynikiem konfliktu   
   zbrojnego między USA a Związkiem Radzieckim, do którego dochodzi na   
   terytorium Iranu. Był rok 1984 i takie spięcie dwóch mocarstw było   
   wówczas jednym z bardziej prawdopodobnych katalizatorów atomowego   
   konfliktu. Który rejon świata, który obecny konflikt mógłby stanowić   
   epicentrum wojny nuklearnej?   
      
   W scenariuszu, jaki przez lata opracowywałam, a proszę zrozumieć, nie   
   jest to jedyny scenariusz, zarzewiem atomowej apokalipsy jest tzw. atak   
   typu "grom z jasnego nieba". Przyszedł mi do głowy po rozmowie z byłym   
   doradcą prezydenta Obamy ds. bezpieczeństwa narodowego.   
      
   Stwierdził on, że żaden trwający obecnie konflikt - czy to spór między   
   Indiami a Pakistanem, Izraelem a państwami arabskimi, czy wojna w   
   Ukrainie - nie wywołuje w Waszyngtonie takiej grozy, jak niespodziewane,   
   niczym niesprowokowane uderzenie dekapitacyjne. Do "gromu z jasnego   
   nieba" nie da się bowiem przygotować, a czas reakcji na niego to tylko   
   kilka minut.   
      
   Wspomniany wcześniej "Threads" skupia się głównie na pokazaniu   
   rozpadającego się świata po opadnięciu radioaktywnego pyłu, będącego   
   efektem odpalenia głowic atomowych. W książce "Wojna nuklearna", która   
   ma równie pesymistyczną wymowę, najwięcej miejsca poświęca pani   
   pierwszym chwilom po wystrzeleniu rakiet. Dlaczego?   
      
   Chciałam w ten sposób pokazać, jak krótki czas dzieli wystrzelenie   
   międzykontynentalnej rakiety balistycznej od nadejścia nuklearnej zimy.   
   Moim celem było zademonstrowanie, co się stanie, jeśli zapobieganie   
   wojnie atomowej ostatecznie zawiedzie.   
      
   Przygotowując książkę, przeprowadziłam setki rozmów z osobami   
   specjalizującymi się w temacie konfliktu nuklearnego. Jedna z nich   
   szczególnie utkwiła mi w pamięci. Były dowódca STRATCOM-u, generał   
   Robert Kehler w wywiadzie ze mną wypowiedział zdanie, którego nie   
   zapomnę do końca życia.   
      
   Co konkretnie powiedział?   
      
   Gdy to usłyszałam, zrozumiałam, że to, co chcę napisać, musi opowiadać o   
   tych pierwszych chwilach po wystrzeleniu rakiety. W tym czasie dzieje   
   się tak wiele, że pozwoliło mi to na stworzenie scenariusza   
   przedstawiającego wydarzenia praktycznie minuta po minucie.   
      
   Załóżmy więc, że w chwili rozpoczęcia naszej rozmowy, zostaje   
   wystrzelona rakieta z ładunkiem nuklearnym. Ile mamy czasu, zanim świat,   
   jaki znamy, przestanie istnieć?   
      
   Maksymalnie 72 minuty.   
      
   Nie przesłyszałem się? Nie chodzi o 72 godziny?   
      
   Nie. Co sekundę od końca świata, jaki znamy, dzieli nas maksymalnie 72   
   minuty.   
      
   Czyli możemy nawet nie dokończyć rozmowy?   
      
   Niestety. To tak krótki okres, że w wielu miejscach na świecie ludzie   
   nawet nie będą sobie zdawać sprawy, że świat właśnie się kończy. Gdy w   
   jednej części planety rakiety spadną za dnia, w innych miejscach na   
   świecie może być noc. Ci którzy będą mieli szczęście spać, nawet się   
   nie   
   zorientują.   
      
   Reasumując, jeśli jakakolwiek rakieta typu ICBM zostanie wystrzelona w   
   kierunku USA, wszyscy możemy zacząć się żegnać z życiem. A co, jeśli   
   zostanie zaatakowany kraj należący do NATO? Czy Artykuł 5. traktatu   
   dopuszcza nuklearny odwet?   
      
   Sytuacja, którą pan proponuje, jest tak skomplikowana i przerażająca, że   
   można by o niej napisać osobną książkę. W scenariuszu zaproponowanym w   
   "Wojnie nuklearnej" chciałam pokazać zagrożenie niewynikające   
   bezpośrednio z sytuacji geopolitycznej, ale zademonstrować sekunda po   
   sekundzie procedury, jakie doprowadziłyby to nuklearnej zagłady.   
   Czytelnikowi zaś zostawić pole do ewentualnego osadzenia tych dwóch   
   godzin dzielących nas od zagłady w geopolityce.   
      
   Sam jednak fakt, że tuż za wschodnią flanką wspieranego przez USA NATO   
   rozgrywa się konflikt zbrojny, w którym udział bierze inne   
   supermocarstwo dysponujące bronią jądrową, na pewno spędza sen z powiek   
   wielu osób.   
      
   Czy jest wśród nich prezydent Stanów Zjednoczonych lub jego potencjalny   
   następca lub następczyni?   
      
   Swego czasu rozmawiałam z byłym sekretarzem obrony Billem Perrym.   
   Uświadomił mi wówczas, że większość osób rozpoczynających   
   prezydenturę   
   jest kompletnie nieświadoma własnej odpowiedzialności za wojnę   
   nuklearną. A prawie każdy z nich chce w tej nieświadomości pozostać.   
      
   Czyli przeciętny amerykański prezydent dowiaduje się, w jaki sposób   
   odpowiedzieć na zagrożenie atomowe, tak jak prezydent opisany w pani   
   książce? Nie zdaje sobie sprawy, że, jak pani pisze, ma tylko sześć   
   minut na podjęcie decyzji o ewentualnym odwecie i zabiciu setek tysięcy,   
   a raczej milionów osób?   
      
   Jedynym amerykańskim prezydentem, który kiedykolwiek oficjalnie odniósł   
   się do tego 6-minutowego, decyzyjnego przedziału czasu, był Ronald   
   Reagan. Większość z konceptów obrony czy odwetu są pilnie strzeżone   
      
   [continued in next message]   
      
   --- SoupGate-DOS v1.05   
    * Origin: you cannot sedate... all the things you hate (1:229/2)   
|
[   << oldest   |   < older   |   list   |   newer >   |   newest >>   ]
(c) 1994, bbs@darkrealms.ca