Forums before death by AOL, social media and spammers... "We can't have nice things"
|    soc.culture.polish    |    Yeah but Polish food gives you the shits    |    128,239 messages    |
[   << oldest   |   < older   |   list   |   newer >   |   newest >>   ]
|    Message 127,932 of 128,239    |
|    Gringo to All    |
|    =?UTF-8?B?Q29yYXogd2nEmWNlaiB0YWtpY2ggdW    |
|    30 Jul 25 12:07:21    |
      From: gringo@gmail.com              Neurolodzy alarmują o fali zmian w naczyniach, które potocznie nazywane       są mikroudarami. To coraz częściej problem młodych ludzi, który nawet       latami może być niewykryty, a zwiększa ryzyko pełnowymiarowego udaru.              W tym artykule:              Małe naczynia, ale groźne skutki              Co czwarty ma problem              Niewykryte zmiany              Ryzyko nawrotu              Małe naczynia, ale groźne skutki              Choć udar mózgu może się kojarzyć przede wszystkim z tętnicami, problem       może też leżeć gdzie indziej. - Do udaru niedokrwiennego dochodzi w       momencie, gdy nastąpi zatkanie światła naczyń krwionośnych o różnym       kalibrze - wyjaśnia w rozmowie z WP abcZrowie prof. Konrad Rejdak,       neurolog i członek Rady Programowej Europejskiej Akademii Neurologii.              - W przypadku dużych naczyń mózgowych takie nagłe zamknięcie wywołuje       rozległy obszar uszkodzenia. Proces chorobowy może się jednak toczyć       również na poziomie małych naczyń w mózgu, a jego skutki też mogą być       nieodwracalne. Mówimy wówczas o udarze zatokowym, w przebiegu choroby       małych naczyń mózgowych. Potocznie i mylnie jest nazywany mikroudarem       lub niemym udarem, bo jego skutki też są groźne i wywołują trwałą       dysfunkcję - zaznacza neurolog.              Ekspert tłumaczy, że choroba małych naczyń mózgowych może być       spowodowana różnymi procesami patologicznymi. - Dwiema najczęstszymi       patologiami leżącymi u jej podstaw są miażdżyca tętnic spowodowana m.in.       starzeniem się lub nadciśnieniem tętniczym oraz mózgowa angiopatia       amyloidowa wywołana odkładaniem się β-amyloidu w naczyniach krwionośnych       - wyjaśnia prof. Rejdak.              Małe naczynia w mózgu stają się wówczas sztywne, słabo się kurczą i       rozkurczają. Przy dużym wysiłku lub spadku ciśnienia prowadzi to do       niedotlenienia, bo krew nie przepływa tak, jak w zdrowym naczyniu.              - Ścianę naczyń mogą też uszkadzać postępująca cukrzyca, miażdżyca       czy       hiperlipidemia. Mogą się do tego przyczynić również czynniki genetyczne,       a największe ryzyko jest wtedy, gdy mamy splot kilku tych czynników -       wskazuje neurolog.              Co czwarty ma problem              Do pewnego momentu mózg wytrzymuje i jest w stanie funkcjonować pomimo       tych procesów zachodzących w naczyniach.              - W końcu dojdzie jednak do objawów takich jak np. niedowłady czy       zaburzenia mowy. To znacznie zwiększa ryzyko wystąpienia rozległych       obszarów uszkodzenia lub wręcz pełnowymiarowego udaru niedokrwiennego.       Kumulacja zmian ogniskowego uszkodzenia może prowadzić do wtórnego       otępienia oznaczającego m.in. znaczny spadek szybkości myślenia,       reagowania czy sprawności ruchowej lub do parkinsonizmu związanego z       zaburzeniami ruchowymi - tłumaczy prof. Rejdak.              - Zmiany naczyniopochodne coraz częściej dotyczą młodych ludzi. Szacuje       się, że nawet 25 proc. osób w wieku 30-40 lat będzie miało stwierdzone       jakieś zmiany w mózgu - dodaje ekspert.              Co gorsze, takie zmiany mogą pozostać niewykryte nawet latami. Są one       jednak bezobjawowe tylko pozornie.              - Tzw. nieme zmiany naczyniopochodne są szczególnie charakterystyczne       właśnie dla młodych ludzi. Obecnie mamy wręcz inwazję pacjentów, którzy       zgłaszają się do nas, bo po wykonaniu rezonansu magnetycznego okazało       się, że mają trwałe, rozlane uszkodzenia w mózgu - przyznaje prof. Rejdak.              Chodzi o pacjentów, którzy poszli się zbadać z zupełnie innego powodu,       np. szumów usznych czy zawrotów głowy. - Dla pacjenta to jest szokująca       informacja, bo nie odczuwał żadnych poważnych objawów, które       wskazywałyby, że mózg może być uszkodzony - zaznacza neurolog.              - To zdecydowanie znak naszych czasów, bo czynniki ryzyka wiążą się       bezpośrednio z trybem życia i chorobami, które powoduje. Pozostawienie       takich zmian bez żadnej interwencji znacznie zwiększa ryzyko wystąpienia       pełnowymiarowego udaru niedokrwiennego, a niestety tutaj też widzimy       wzrost u młodych ludzi - zwraca uwagę lekarz.              Niewykryte zmiany              Przypadkowe wykrycie zmian naczyniopochodnych podczas badań może       uratować życie. - Ostatnio miałem pacjenta przed czterdziestką. Z racji       zawodu prawnika prowadzi bardzo intensywny tryb życia. Po raz pierwszy w       życiu poszedł na rezonans, bo zaczęły mu dokuczać szumy uszne - opowiada       prof. Rejdak.              - Okazało się, że to wynik skoków ciśnienia, o których nie wiedział, a       skoki ciśnienia doprowadziły do uszkodzenia małych naczyń mózgowych, co       z kolei spowodowało rozsiane uszkodzenia w mózgu. W tym przypadku możemy       potocznie i w uproszczeniu powiedzieć, że miał mikroudar, z którego nie       zdawał sobie nawet sprawy - wskazuje lekarz.              Tymczasem z neurologicznego punktu widzenia to oznaka poważnych       czynników ryzyka i toczącej się choroby mózgu, którą trzeba zatrzymać.              - Robiąc rezonans osobom, które przeszły pełnowymiarowy udar, bardzo       często widzimy, że oprócz świeżych poudarowych zmian w mózgu, jest też       szereg starszych zmian naczyniopochodnych, które były niewykryte, a       ostatecznie skończyły się udarem - podsumowuje neurolog.              Ryzyko nawrotu              - Faktycznie zachodzi pewien niepokojący trend wcześniejszego       występowania zmian naczyniopochodnych, TIA (ang. transient ischemic       attack, przejściowe niedokrwienie mózgu - red.) czy udarów mózgu.       Problem ten dotyka coraz większej grupy osób w wieku 30-40 lat -       przyznaje też lek. Adam Hirschfeld, specjalista neurologii z Kliniki       PsychoMedic.              - Pracujemy coraz więcej, natężenie pracy i związany z tym stres       wzrastają, sypiamy coraz mniej, a chcąc oszczędzić nieco czasu, sięgamy       po wysokoprzetworzoną żywność. Bardzo często spotykam się z sytuacją, w       której 30-letni pacjent zgłasza się do poradni neurologicznej, gdzie w       trakcie badania stwierdzam wartości ciśnienia tętniczego znacząco       przekraczające normatywne - zaznacza neurolog.              Przestrzega, że w przypadku przejściowego niedokrwienia mózgu może       szybko dojść do nawrotu, co potwierdzają badania naukowe. Wskazuje na to       m.in. praca z 2024 roku opublikowana na łamach "JAMA Network Open".              - Autorzy oceniali ryzyko ponownego wystąpienia przejściowego       niedokrwienia mózgu w grupie młodych osób w wieku od 18 do 49 lat.       Przeanalizowane dane wykazały, że uśrednione ryzyko, niezależnie od       przyczyny, wynosiło 6,7 proc. w ciągu sześciu miesięcy od incydentu oraz       12,2 proc. w ciągu pięciu lat - zwraca uwagę ekspert.              Podobne wyniki uzyskano w metaanalizie danych 18,9 tys. pacjentów (w       wieku 18-50 lat), która ukazała się w kwietniu tego roku. W tym              [continued in next message]              --- SoupGate-Win32 v1.05        * Origin: you cannot sedate... all the things you hate (1:229/2)    |
[   << oldest   |   < older   |   list   |   newer >   |   newest >>   ]
(c) 1994, bbs@darkrealms.ca